Halloween W tym roku Halloween przypadało w środę. Nie lubię środy, bo to taki średniak, o niedzieli już zapomniałam, a do weekendu jeszcze daleko. Pomyślałam, że źle to rokuje. I wtedy zadzwoniła Anka. Spytała, czy chcę z nią spędzić to Halloween, pomyślałam, że jeśli mam siedzieć w domu sama, to mogę równie dobrze gdzieś wyjść. Ania chciała się przebierać i jakoś strasznie pomalować. Trochę wydawało mi się to nudne, ale w końcu mnie namówiła. Wieczorem przyszłam do Anki. Kiedy już byliśmy ubrane i pomalowane i gotowe do wyjścia, zadzwonił telefon... Byłyśmy zmieszane, bo nikogo się nie spodziewałyśmy, a też nikogo nie było w domu, bo Ani rodzice mieli nocną zmianę. Odebrałyśmy. Dziwny mroczny głos usłyszałam w telefonie. Chciałam się rozłączyć, bo w końcu każdy mógł sobie robić żarty, tym bardziej w taki dzień jak Halloween. Ale jakiś głos z tyłu głowy mówił nam, wysłuchajcie do końca. Po wysłuchaniu się w głos/telefon zrozumiałyśmy, że ktoś wzywał pomoc albo kt...